Wielka Wyprawa rowerowa

Na ten dzień czekaliśmy długo, ostatnie godziny odliczaliśmy co do minuty. Spakowana byłam już na dwa dni przed wyjazdem, ale opłacało się. Zdarza się, że pakując bagaż ostatniego dnia zapominałam o istotnych rzeczach, takich jak strój kąpielowy czy grzebień.

Dzień wyjazdu, wszystko zapięte na ostatni guzik, zajechałam jeszcze w ostatniej chwili do sklepu sportowego w poszukiwaniu śpiwora. Udało się, zdążyłam.

Wyruszyliśmy. Na początku było ciężko, pierwsze 2 godziny pedałowania dały mi wiele do myślenia. Przez myśl przeszło mi pytanie czy dam radę? Czy przejadę rowerem tyle kilometrów? Czy podołam temu zadaniu?

Zaparłam się, wierzyłam, że jeśli nie wytrzymam tego dnia, to dam sobie spokój i wrócę wcześniej do domu.

Następnego dnia, wstałam z nowymi siłami oraz postanowieniami. To był kolejny dzień zmagań, które pomogły mi uwierzyć we własne siły i możliwości.

Wyprawa po 5 dniach dobiegła końca, stacja docelowa osiągnięta! Niesamowite przeżycie, jakie dało mi uczestnictwo w wyprawie rowerowej, przejechanie 500 km w 5 dni, były dla mnie czymś niemożliwym, a jednak... udało się. Jestem szczęśliwa, że zdecydowałam się na wypróbowanie własnych sił. Mała rada dla innych, jeśli macie silne nogi, rower – może być nawet składak, oraz 500 zł. na koncie zbierzcie grupkę kilku osób i wybierzcie się na Waszą wyprawę życia.

Data dodania 2007-09-12 10:56:52

Kategoria Sport i Rekreacja

Do góry