Używana odzież - moja praca

Od kilku dni pracuję w sklepie odzieżowym w centrum Gdańska. Znajomi załatwili mi posadę w sklepiku, w którym sprzedawana jest odzież używana sprowadzana z Irlandii. Kiedyś wstydziłabym się mówić, że pracuję w ciucholandzie, ale teraz nie mam oporów, by przyznać się, że jestem ekspedientką w lumpeksie. Są dni, że drzwi do sklepiku się nie zamykają, bo jak tylko hurtownia odzieży używanej dostarczy nam nowy towar to panie z okolicy przychodzą do nas, by znaleźć coś szałowego. W nowych dostawach można znaleźć wiele ciekawych ciuszków. Czasem nawet ja coś wyszukam dla siebie, z czego jestem naprawdę dumna. Już nie raz widziałam jak klientki znajdowały sobie markowe ciuszki najlepszych firm, za które płaciły w kasie grosze. Moja szefowa mówiła, że gdy poszła na wesele siostry to jej odzież używana zrobiła furorę i że wszystkie panie na imprezie pytały ją skąd wzięła taką śliczną bluzkę i spodnie. Gdy siedzę w sklepie to zdarza się, że odwiedzają nas znane i popularne osoby. Wczoraj nawet na zakupy przyszła do nas popularna prezenterka telewizyjna, która sama powiedziała, że woli wyszukać coś oryginalnego w ciucholandzie i mieć pewność, że nikt inny tego nie skopiuje, niż iść do drogiego butiku i zobaczyć potem w telewizji, że ktoś inny nosi dokładnie ten sam ciuszek. Używana odzież pozwala na wykreowanie własnego stylu i zabłyśnięcie czymś czego nie spotka się na ulicy u co drugiej kobiety. Moje koleżanki także zaczynają przekonywać się do ciuszków z Irlandii i Wielkiej Brytanii.

Data dodania 2008-08-19 12:40:25

Kategoria Sklepy

Do góry